poniedziałek, 5 października 2015

05.10.2015 PONIEDZIAŁEK

Kolejny tydzień, kolejne wyzwania, kolejne postanowienia. Tym razem spróbuje przez 88 dni- bo tyle zostało do końca roku- spróbuje ćwiczyć sumiennie, robiąc max 2 dni odpoczynku. Czy to będzie bieganie, czy siłownia czy z Chodakowska będe próbować. Mam nadzieje, że mi się uda.
Wczoraj byliśmy z Marulką w Pruchniku na wieży widokowej. Pięknie tam jest, pogoda Nam dodatkowo dopisała. Troche wiało, ale zrobiliśmy kilka dobrych zdjęć. Lubie z Nim spędzać tak czas. Lubie, gdy jedziemy gdzieś razem, spacerujemy, po prostu - spędzamy razem czas.
I to jest piękne !



















niedziela, 4 października 2015

04.10.2015 NIEDZIELA

Ciekawe jak wyglądać będzie Nasze mieszkanie. Mam nadzieje, że uda Nam się zrobić remont, że nazbieramy do czerwca jeszcze troszke pieniążków i zrobimy sobie to wszystko tak, jak Nam sie marzy. Powoli, małymi kroczkami ale zrobimy. Razem. Tylko i wyłącznie !

A oto tylko garstka moich inspiracji.. :
























sobota, 3 października 2015

03.10.2015 SOBOTA

Piękna sobota. Od samego rana świeci słońce, jest ciepło mimo porannych prawie "zerowych" temperatur. Mój zegar biologiczny nie pozwala mi za długo spać, 5:20 oczy juz się same otwierały ale wytrwałam do budzika - 7:00. Taka piękna pogoda spowodowała, że z chęcią wstałam, zjadłam śniadanie i poszłam do Biedronki, wybierając droge przez park. Wiedziałam, że tam z samego rana będzie tak pięknie, chociaż pusto. Byłam przekonana, że ktoś już truchta, ktoś chodzi z kijkami, a minełam tylko pana z pieskiem i 2 dziewczyny na ławce. Za to ja bez żadnego ukrywania się i obcego wzroku przechodniów mogłam zrobić kilka szybkich zdjęć. Chociaż nie wiem dlaczego, mam się wstydzić że robie zdjęcie, czy to w parku czy to na ulicy. Zdarza mi się, że liczę się z opinią innych, ale staram się nie brać już tego tak bardzo do siebie. Bo po co? Po co się w ogóle tym zamartwiać. To moje życie, moje zdjęcia, moje selfie, mój świat. Byle był prawdziwy, byle był dobry dla innych i nikomu nie szkodził mój sposób na życie, wręcz przeciwnie aby przynosił komuś ukojenie, pomoc. Wróciłam, pojechałam poćwiczyć z Filipem - i tak ciągle się zastanawiam czy ja dobrze to robie, czy ja mu w ogóle pomagam, bo efekty widoczne są ale z dużym opóźnieniem. Chciałabym, że to było widoczne trochę wcześniej, troche lepiej. Chce pomagać. Chce by byli zadowoleni ( Renia i Kuba, rodzice Filipa). Wróciłam, posprzątałam, za chwile umyje sobie głowe i mecz. Dzisiaj Hetman Zamość. Opiekun (heh to takie śmieszne jak na niego Marek z Pandą mówią- bo na trenera trzeba mieć papiery) już o 11 kontrolował stadion. Podejrzewam, że liczy na wygraną dzisiaj. Chciałabym, wyłącznie ze względu chłopaków. Niech poczują wiatr w żagle i utrzymają się w 3 lidze, co po reorganizacji graniczy z cudem, bo zostaje 6 drużyn (chyba), ale zobaczymy. Zresztą, nie wiadomo czy Marek jeszcze tu bedzie grał, czy nie pójdzie gdzieś niżej sobie pokonać. Po co ma sie tutaj z tymi durniami użerać, prosić o swoje. Szkoda jego nerwów.
Wygrali 8:0. Mecz co prawda do jednej bramki ale w końcu wygrali. Dla siebie, nie dla trenera.