Piękna sobota. Od samego rana świeci słońce, jest ciepło mimo porannych prawie "zerowych" temperatur. Mój zegar biologiczny nie pozwala mi za długo spać, 5:20 oczy juz się same otwierały ale wytrwałam do budzika - 7:00. Taka piękna pogoda spowodowała, że z chęcią wstałam, zjadłam śniadanie i poszłam do Biedronki, wybierając droge przez park. Wiedziałam, że tam z samego rana będzie tak pięknie, chociaż pusto. Byłam przekonana, że ktoś już truchta, ktoś chodzi z kijkami, a minełam tylko pana z pieskiem i 2 dziewczyny na ławce. Za to ja bez żadnego ukrywania się i obcego wzroku przechodniów mogłam zrobić kilka szybkich zdjęć. Chociaż nie wiem dlaczego, mam się wstydzić że robie zdjęcie, czy to w parku czy to na ulicy. Zdarza mi się, że liczę się z opinią innych, ale staram się nie brać już tego tak bardzo do siebie. Bo po co? Po co się w ogóle tym zamartwiać. To moje życie, moje zdjęcia, moje selfie, mój świat. Byle był prawdziwy, byle był dobry dla innych i nikomu nie szkodził mój sposób na życie, wręcz przeciwnie aby przynosił komuś ukojenie, pomoc. Wróciłam, pojechałam poćwiczyć z Filipem - i tak ciągle się zastanawiam czy ja dobrze to robie, czy ja mu w ogóle pomagam, bo efekty widoczne są ale z dużym opóźnieniem. Chciałabym, że to było widoczne trochę wcześniej, troche lepiej. Chce pomagać. Chce by byli zadowoleni ( Renia i Kuba, rodzice Filipa). Wróciłam, posprzątałam, za chwile umyje sobie głowe i mecz. Dzisiaj Hetman Zamość. Opiekun (heh to takie śmieszne jak na niego Marek z Pandą mówią- bo na trenera trzeba mieć papiery) już o 11 kontrolował stadion. Podejrzewam, że liczy na wygraną dzisiaj. Chciałabym, wyłącznie ze względu chłopaków. Niech poczują wiatr w żagle i utrzymają się w 3 lidze, co po reorganizacji graniczy z cudem, bo zostaje 6 drużyn (chyba), ale zobaczymy. Zresztą, nie wiadomo czy Marek jeszcze tu bedzie grał, czy nie pójdzie gdzieś niżej sobie pokonać. Po co ma sie tutaj z tymi durniami użerać, prosić o swoje. Szkoda jego nerwów.
Wygrali 8:0. Mecz co prawda do jednej bramki ale w końcu wygrali. Dla siebie, nie dla trenera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz